czwartek, 24 marca 2016

Pożegnianie

22 lutego, po 9 latach wspólnego życia z Bonnie, pożegnałyśmy się na zawsze.... Chociaż ... może jednak nie na zawsze, może gdzieś kiedyś się jeszcze spotkamy...

Bonnie zachorowała na przełomie października i listopada zeszłego roku. A raczej zacząć chorować musiała już wcześniej, ale wtedy zaczęła już być osowiała. Wykonaliśmy mnóstwo badań, krew jeździła po różnych laboratoriach, robiliśmy USG i konsultowaliśmy się między lekarzami i diagnoza padła na problemy z trzustką lub dalej tzw. triaditis.

Po wprowadzeniu leczenia sterydami, kroplówek i odpowiedniej diety wydawało się, że udało nam się pozbierać. Niestety w połowie lutego nadeszła kolejna fala, sterydy nie pomagały. Bonnie jadła sporo i piła sporo, a mimo to ciągle chudła. Nie wykazywała zainteresowania niczym w około, żyła jak w letargu. Kolejne badania wykazały pogorszenie wyników oraz niewydolność nerek. Brak reakcji na leczenie i stan w jakim była kotka wymógł na nas podjęcie tej trudnej decyzji. Czasami nie możemy zrobić niczego więcej dla naszego ukochanego zwierzaka jak tylko pomóc mu odejść. Zostaje po nim wielka tęsknota i cała masa wspomnień.
Po Bonnie zostały również wspaniałe znajomości ... Taka jedna mała koteczka, a tyle dzięki niej się podziało.